Wiem, że nadchodzący ślub i wesele potrwają w sumie dwa pełne dni.
Para Młoda wraz ze sporą grupą gości weselnych przylatuje do Polski aż z Norwegii.
I już czuję to!
Szykuje się fantastyczne wydarzenie!

Ale taka dawka radości, entuzjazmu i szampańskiej zabawy jaka miała nadejść, okazała się być kwintesencją WESELA!

Przylot do Polski

Monika i Rasmus zadbali o swoich gości na każdym kroku. Stworzyli cudowną atmosferę do nawiązania relacji i wspólnej zabawy dwóch rodzin – z Norwegii i z Polski.

Po zakwaterowaniu w Hotelu Sułkowski w Boszkowie, można było zaczynać dzień pierwszy świętowania. Integracja na wspólnym grillu skutecznie rozkręciła radosna atmosferę przed nadchodzącą ceremonią ślubu.

Spontaniczna sesja na plaży

Maj w tym roku nas nie rozpieszczał słońcem, jednak ciepło i wewnętrzna pogoda ducha uczestników wynagrodziła z nawiązką niedostatki atmosferyczne 😉
Udało nam się złapać cudowne przebłyski zachodzącego słońca, które wykorzystaliśmy na spontaniczną sesję nad brzegiem jeziora.
To była chwila!
Jest słońce, jest impuls, plaża i zakochani!
Monika promieniała szczęściem, Rasmusowi nic już nie brakowało, by móc cieszyć się z nią.
Pogoda zdecydowanie nie była dla niego przeszkodą – Rasmus znany jest z tego, że prawie caaaaały okrągły rok chodzi w krótkich spodenkach!

Wieczorny grill przedślubny

Myślę, że gdyby nie wizja ceremonii ślubnej zaplanowanej na kolejny dzień, impreza grillowa trwałaby do bladego świtu – rozgrzewana hitami polskiej muzyki rozrywkowej i energią uczestników.

Fantastyczny dzień i pełen zabawy wieczór był doskonałym preludium do dnia weselnego.
Młodzi mogli poczuć się swobodnie i ochłonąć po logistycznej gimnastyce. Goście zaaklimatyzowali się w nowym miejscu, poznali i nastawili na jeszcze lepszą zabawę, jaka miała ich czekać!

Z resztą zobaczcie sami na zdjęciach – radość w czystej postaci 🙂