Ślub Moniki i Rasmusa odbył się dzień po pierwszej części imprezy, jaką był integracyjny grill (o tym osobny wpis >>>TU<<<).
Hotel Sułkowski jest doskonałą bazą na wesela z wieloma różnorodnymi atrakcjami. Wnieście swoją wizję, szalone pomysły, w Boszkowie będziecie w stanie je zrealizować!

 

 

Przygotowania

Grill, to grill. A ślub, to ślub! 😉
Od rana więc emocje i adrenalina rosły sobie jak na taką uroczystość przystało.
Rasmus troszczył się o każdy szczegół. Zawiadywał ostatecznym przygotowaniem sali i rozmieszczeniem wizytówek imiennych według ustalonego planu. Monika była już w rękach swojej makijażystki i fryzjerki.
Piękne i znaczące detale podkreślały wyjątkowość wydarzenia.
Każdy element garnituru Rasmusa był sygnowany haftem z inicjałem, był on także na jego spinkach do mankietów.
Szczególny haft znalazł się także na wewnętrznej stronie marynarki – ta jedyna, istotna, warta uczczenia – data ślubu. wyjątkowy szczegół, na wyjątkową okazję.

 

Ceremonia

Stając przed sobą w dniu ślubu, ofiarowujemy drugiej połówce kawałek siebie i marzenie o budowaniu wspólnego życia.
Monika i Rasmus symbolicznie chcieli mieć siebie wzajemnie zawsze blisko.
Ich obrączki zdobił delikatny grawerunek i nie był to przypadkowy ornament. Moniki obrączka ma naniesiony wzór odcisku palca Rasmusa, a on będzie nosił ślad swojej Moniki.

Te kadry mówią same za siebie.
Oczekiwanie i emocje.
Miłość i oddanie.
Obietnica i spełnienie.

 

 

Wesele

To była idealna zabawa weselna! Przemyślana konstrukcja dająca przestrzeń do swobodnej radości. Połączenie idealne.
Marta i Jonas pełnili rolę toastmasters. Ich zadaniem było zapowiadanie każdego mówcy i podtrzymanie pozytywnej atmosfery. Spełnili się w swoich rolach wspaniale!
Tradycyjne toasty i przemówienia są wygłaszane przez Młodych i gości. Na norweskim weselu to bardzo istotny element tworzący klimat całości. Chętnych jest zawsze wielu, więc czas musi być zaplanowany perfekcyjnie.
Elementy polskie i norweskie przeplatały się w jednym miejscu.
Jonas, toastmaster miał na sobie tradycyjny norweski strój, sunnfjordbunad – przyciągał uwagę z daleka 🙂
Gdy na polskich weselach słyszymy „gorzko, gorzko!”, w wersji norweskiej będzie to…dzwonienie sztućcami o kieliszki i tupanie! Dzwoniący kieliszek, to znak dla Młodych by powstali i pocałowali się nad stołem. Gdy rozlegnie się tupanie… Młodzi wskakują na całusa pod stół! 🙂
A zabawa do białego rana!
Młodzi szturmem, oprócz swoich serc, zdobyli też…stół didżejski!

 

 

 

Moniko, Rasmusie! Życzę Wam pięknej wspólnej drogi!
Monika, Rasmus! Jeg ønsker deg en vakker felles reise!